Kajetnik

Zapisujesz na telefonie. Otwierasz na komputerze. Pokazujesz komu chcesz.

Lista zakupów, przepis od mamy, hasło do routera. Jedno miejsce, do którego wchodzisz z każdego urządzenia z przeglądarką — i z którego pokazujesz notatkę jednej osobie, a nie wszystkim.

  • Nic nie instalujesz
  • Notatki pobierzesz w każdej chwili
  • Bez reklam
Notatka „Wyjazd w góry” otwarta na telefonie, z listą zadań i jedną odhaczoną pozycją.

Znasz to?

Trzy sytuacje, po których ta aplikacja w ogóle powstała.

„Przepis mam na laptopie, a gotuję z telefonem w ręce."
Notatka jest jedna i widać ją z obu urządzeń.
„Wysłałam listę zakupów SMS-em, a pół godziny później była nieaktualna."
Zamiast wysyłać kopię, udostępniasz notatkę. Zmianę widzą obie strony.
„Gdzieś to zapisałem. Naprawdę gdzieś to zapisałem."
Wyszukiwarka szuka w treści, nie tylko w tytułach.

Jak to wygląda

Zrzuty są prawdziwe, prosto z aplikacji. Treść na nich jest wymyślona — konta „Ala" i „Basia" istnieją po to, żeby było co sfotografować.

Edytor notatki: tytuł, pasek narzędzi, etykieta i lista zadań z checkboxami.

Piszesz

Pogrubienie, kursywa, nagłówki, listy wypunktowane i numerowane. Do tego zadania z checkboxem, który klikasz — a odhaczone schodzą na dół listy.

Nie ma przycisku „zapisz". Notatka zapisuje się sama, kiedy przestajesz pisać.

Lista „Wszystkie notatki”: pięć notatek z nazwą przestrzeni, etykietami i godziną zmiany.

Porządkujesz

Notatki leżą w przestrzeniach, które nazywasz sam: Dom, Praca, Wyjazd. Na wierzchu jest jedna lista ze wszystkim naraz.

Etykiety zawężają ją do jednego tematu, a kolejność przestawiasz na ostatnią zmianę albo na tytuł.

Wyszukiwarka: hasło „chleb” i dwa wyniki z fragmentem treści notatki.

Znajdujesz

Wpisujesz słowo, dostajesz notatki razem z fragmentem, w którym ono stoi. Szuka też w tym, co udostępnił Ci ktoś inny.

Panel udostępniania: użytkownik z poziomem edycji i grupa „Rodzina” z poziomem odczytu.

Pokazujesz

Wpisujesz adres e-mail i wybierasz, co tej osobie wolno: odczyt, edycja albo administrowanie. Zamiast osoby możesz wskazać własną grupę.

Dostęp odbierasz jednym kliknięciem, w tym samym miejscu.

Ekran „Udostępnione mi” na telefonie: dwie notatki, jedna z poziomem edycji, druga z odczytem.
Lista przestrzeni na telefonie, z odznaką „udostępniona” przy jednej z nich.

Druga osoba to widzi

U niej notatka pojawia się na liście „Udostępnione mi", z odznaką poziomu dostępu — od razu wiadomo, czy wolno w niej pisać.

To samo działa z całą przestrzenią: jeden ruch zamiast udostępniania notatki po notatce.

Ta sama aplikacja w motywie ciemnym: notatka „Przepis na chleb”.

Jasno albo ciemno

Motyw wybierasz na ekranie „Konto": jasny, ciemny albo za ustawieniem systemu. Wybór zostaje na tym urządzeniu, na którym go zrobiłeś.

To, czego nie ma darmowa konkurencja

Dwie rzeczy. Reszta jest notatnikiem jak każdy inny i tak jest napisana.

Trzy poziomy dostępu, nie jeden

  • odczyt
  • edycja
  • administrowanie

Google Keep nie ma udostępniania „tylko do odczytu" — kogo dopiszesz do notatki, ten może w niej pisać. Notion na darmowym planie robi odwrotnie: gość dostaje sam odczyt.

Tutaj wybierasz przy każdym udostępnieniu z osobna.

Grupy zamiast pięciu zaproszeń

Zakładasz grupę „Rodzina", dodajesz do niej cztery adresy e-mail i udostępniasz jej przestrzeń. Raz.

Kiedy dochodzi ktoś nowy, dopisujesz go do grupy, a nie do każdej notatki po kolei. U reszty stawki to samo wymaga firmowego konta albo grupy Google.

Jak to działa

Cztery kroki. Trzeci wymaga, żeby druga osoba też miała konto — o tym niżej.

  1. Zakładasz konto

    Adres e-mail i hasło. Potem klikasz link, który przychodzi na skrzynkę.

  2. Piszesz notatkę

    Od razu, w przeglądarce. Zapisuje się sama.

  3. Udostępniasz

    Podajesz adres e-mail i poziom dostępu. Druga osoba dostaje powiadomienie w aplikacji.

  4. Otwierasz gdzie indziej

    Ten sam adres, to samo konto, ta sama treść. Bez przenoszenia plików.

Gdzie działa

Dziś jedna droga i piszemy to wprost, zamiast obiecywać cztery. Aplikacje do zainstalowania są napisane, ale nie ma ich jeszcze skąd pobrać.

Ile kosztuje

Bez reklam i bez sprzedawania Twoich danych — w obu planach.

Darmowy

0 zł

  • Do 50 notatek
  • 3 przestrzenie
  • Udostępnianie i grupy bez limitu
  • Kosz i wyszukiwarka
  • Pobranie wszystkich notatek do pliku
Załóż konto

Bez limitu

19,99 zł / miesiąc

  • Notatki bez limitu
  • Przestrzenie bez limitu
  • Wszystko z planu darmowego
Jeszcze nie do kupienia

Uczciwie: planu płatnego nie da się dziś opłacić, bo nie ma tu jeszcze żadnej płatności. Limity planu darmowego obowiązują — do limitu notatek liczy się też kosz, a gdy go osiągniesz, aplikacja powie to wprost i podpowie, jak zwolnić miejsce.

Częste pytania

Muszę coś instalować?

Nie. Otwierasz stronę w przeglądarce — na komputerze i na telefonie tak samo.

Czy osoba, której udostępnię notatkę, musi mieć konto?

Tak, musi. Udostępnianie idzie po adresie e-mail konta w Kajetniku i nie ma tu linku „dla każdego, kto go dostanie". To jest cena poziomów dostępu: bez konta po drugiej stronie nie da się rozróżnić, kto ma odczyt, a kto edycję.

Czy mogę odebrać dostęp?

Tak, w każdej chwili, w tym samym panelu, w którym go nadałeś.

Co się stanie, jak usunę notatkę przez pomyłkę?

Trafia do kosza i da się ją stamtąd przywrócić. Dopiero opróżnienie kosza kasuje ją na dobre — i o to aplikacja pyta osobno.

Czy mogę zabrać swoje notatki?

Tak. Na ekranie „Konto" pobierasz archiwum ZIP ze wszystkimi notatkami w Markdownie, czyli w plikach tekstowych, które otworzy dowolny edytor. W tym samym miejscu usuwasz całe konto.

Czy dwie osoby mogą pisać w notatce jednocześnie?

Nie w tej samej chwili. Kiedy ktoś zapisze notatkę otwartą u Ciebie, dostajesz o tym znak i pobierasz nowszą wersję jednym kliknięciem. Prawdziwej edycji równoczesnej, takiej jak w dokumentach Google, tu nie ma.

Co z moimi danymi?

Bez reklam i bez profilowania. Treść notatek leży w bazie na jednym serwerze, zapisana zwykłym tekstem — nie jest zaszyfrowana w sposób, który uniemożliwiałby jej odczyt administratorowi. Szczegóły w polityce prywatności.

Kto to robi

Kajetnik prowadzi jedna osoba, po godzinach. Nie stoi za tym firma, inwestor ani zespół wsparcia — i lepiej, żebyś wiedział o tym przed założeniem konta niż po.

Co z tego wynika w praktyce: usługa działa w trybie testowym, odpowiedź na zgłoszenie może zająć kilka dni, a przerwa w działaniu nie jest tu niczym nadzwyczajnym. Dlatego pobranie wszystkich notatek do pliku stoi na ekranie „Konto" od pierwszego dnia, a nie „kiedyś".

Coś nie działa albo czegoś brakuje? Napisz. Po zalogowaniu jest do tego pozycja „Zgłoś uwagę", a odpowiedź wraca powiadomieniem w aplikacji.

Opinie

Opinii jeszcze nie ma — aplikacja jest młoda i nikt jej dotąd nie ocenił.

Jeśli korzystasz z niej dłużej i masz zdanie, napisz. To miejsce czeka na pierwszą.

Notatka zostaje tam, gdzie ją zapisałeś. Chyba że ma być wszędzie.

Założenie konta to adres e-mail, hasło i jeden link ze skrzynki.